Monitor płodności CLEARBLUE – cudowne urządzenie czy bubel?

To urządzenie, które bada wzrost poziomu estrogenów oraz LH i na tej podstawie ustala naszą płodność. Jest niewielkich rozmiarów, proste w obsłudze oraz ma czytelne menu w języku polskim. Wyświetla trzy komunikaty o płodności: NISKA, WYSOKA oraz SZCZYT.

Niska to czas kiedy organizm się szykuje do owulacji lub jest już po.

Wysoka oznacza wykrycie w moczu wzrostu poziomu estrogenów,

Szczyt oznacza wyrzut LH, czyli identycznie to samo co widzimy na paskach które kupujemy w sklepie lub aptece. Tu jednak nie ma jakby wątpliwości w interpretacji.

Pierwszym krokiem, rozpoczynającym przygodę z clearblue to wybór języka menu oraz 48319179_850609848663817_7164655316934590464_nkalibracja urządzenia. Następnie zostaniemy poproszeni o ustawienie pierwszego dnia cyklu. I tu jest pewne ograniczenie. Możemy dokonać tego tylko pomiędzy 1-4 dc. To oznacza, że jeśli zamówienie dotrze do nas w okolicach owulacji będziemy zmuszeni poczekać do terminu miesiączki by zacząć w pełni cieszyć się jego możliwościami.  Kolejny etap to ustalenie okna testowego. To przedział kilku godzin kiedy deklarujemy wykonywać testy. Można skorzystać również z opcji alarmu, który przypomina o udaniu się do toalety. Sam proces przeprowadzenia testu nie różni się zbytno od konwencjonalnych patyczków. Sikamy do kubka bądź bezpośrednio na patyk. Zamykamy osikane miejsce zatyczką. Włączamy monitor i wkładamy test w otwór z przodu urządzenia. Uwaga trzeba włożyć odpowiednią stroną ponieważ inaczej niezadziała. Po około 5 sekunach na monitorze ukazuje się wynik.

Używam go od roku i jestem generalnie zadowolona, ponieważ odczyt z monitora, pokrywa się idealnie z innymi testami owulacyjnymi, szczytem śluzu oraz temperatury. I teraz pytanie czy jest to zakup konieczny przy staraniach. I tak i nie – to zależy od naszego organizmu i sytuacji.

Ja zakupiłam go z dwóch powodów. Po pierwsze mieszkając za granicą nie mam możliwości robienia co miesiąc badań i monitoringu owulacji. Ze względu na moje kombo-kumulacje ciążooporne muszę w drugiej fazie aplikować luteinę oraz kłuć się heparyną. Dlatego mega ważne jest uwiarygodnienie terminu mojej owulacji. O ile jeden dzień w tę czy w tę przy heparynie nie ma większego znaczenia to w przypadku luteiny już problem. Zbyt wcześnie zażyta może zablokować pęknięcie jajka i cały misterny plan w …. du. Druga sprawa tyczy się samego estrogenu. Jego poziom u mnie był na zbyt niskim poziomie, stąd problemy z owulacją i śluzem płodnym. Monitor jest w stanie wychwycić dokładnie moment jego wzrostu. I to akurat sprawdziłam ponieważ w pierwszych cyklach stosowania, monitor praktycznie wcale nie wyczuwał wzrostu hormonu. Komunikat o wysokiej płodności przez pierwsze miesiące wyświetlał się raptem przez dwa trzy dni po czym nie następował szczyt. Natomiast po włączeniu odpowiedniego leczenia, stabilizacji hormonów oraz regulacji cyklu monitor hula aż miło wyświetlając komunikaty w kolejności jak Pan Bóg przykazał.

Tu dla porównania testy z dzisiaj, po lewej pierwszy dzień wysokiej płodności, po prawej test lh. Wczoraj na paskowym teście druga kreska była ledwo widoczna. Z doświadczenia i analiz poprzednich cykli peak powinien wystąpić w ciągu 2-4 dni.

I teraz dochodzimy do sedna – CENA. W porównaniu do komputerów płodności które wyznaczają dni płodne i niepłodne za pomocą temperatury cena wyjściowa nie jest przerażająca. Nowy monitor plus zestaw testów to koszt około 500 zł. Testy wystarczają na około 2-3 cykle w zależności od tego jakie mamy długie pierwsze fazy. I tu przewagę ma jednak komputer płodności, ponieważ kwota zakupu to jedyny koszt. Do monitora musimy bowiem dokupować pakiety testowe, które wcale tanie nie są. Opakowanie 20 lh + 5 hcg kosztuje od 100 do 150 zł. (W gratisie otrzymujemy również testy ciążowe, ponieważ urządzenie jest w stanie wykryć również ciążę.) Mi udało się upolować okazję w sieci i nabyłam drogą kupna urządzenie z zapasem testów za 350 zł i to był jedyny argument dla którego zdecydowałam się akurat na ten model. Opinie na temat innych firm pokrywają się. Ja kierowałam się ceną i okazją.

Podsumowując, urządzenie jest dokładne i z dużym prawdopodobieństwem ustala szczyt naszej płodności na podstawie poziomu estrogenów i LH. U mnie się sprawdza. Polecam je jeśli ktoś ma wolne zasoby gotówki i nie chce prowadzić rozważań nad każdym patykiem owulacyjnym. Oglądając go pięć razy czy to już pozytyw czy jeszcze nie. Tu komunikaty są jasne i nie ma problemu z ich interpretacją. Jednak jeśli mamy możliwość częstych wizyt u lekarza i kontrolowania na bieżąco hormonów z krwi lepiej zainwestować pieniądze w usg i fachową poradę ginekologa.

Zapraszam Was do współtworzenia i obserwowania moich mediów społecznościowych. Im Was więcej tym większa motywacja dla mnie do tworzenia. Jeśli podoba Ci się u mnie zostaw po sobie ślad w postaci komentarza, kciuka w górę, lub serducha.

FACEBOOK

INSTAGRAM

ODCZAROWAĆ CIĄŻOOPORNOŚĆ – grupa dyskusyjna

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s