Czy dinozaury niepłodności wyginą? Odczarowana ciążooporna?

Bardzo długo zbierałam się do tego wpisu. Wiecie słowo pisane, czarno na białym, co się napisało i wrzuciło w sieć tego nie da się już „odpisać” i wyrzucić. Wciąż to dla mnie duża doza abstrakcji. Wciąż czuję się w mojej głowie ciążooporna. Wciąż jest mi bliżej do emocji walczącej o dziecko kobiety. Moją/ naszą historię już znacie. Zanim stałam się „Ciążooporna – dinozaur niepłodności” i zaczęłam głośno mówić o tym czym jest dla niepłodność z ogromnym naciskiem na emocje jakie tej walce towarzyszą, byłam jedną z setek tysięcy kobiet, które w zamknięciu przeżywają co miesiąc żałobę za dzieckiem niepoczętym. Byłam jedną z kobiet zamkniętych we własnej skorupie myśli, bólu, złości i bezradności. Ten blog powstał jako forma terapii. Stał się dla mnie pamiętnikiem i śmietnikiem jednocześnie. Stał się też miejscem gdzie mogłam się podzielić ogromem wiedzy jaką przyszło mi zdobyć przez lata leczenia niepłodności. Sama nie wiem w którym momencie, to miejsce stało się również swoistym przystankiem dla osób takich jak ja. Przez te 3 lata Ciążoopornego bloga, instagrama, facebooka, i you tuba dostałam setki wiadomości, Waszych historii, podziękowań, pytań, próśb o radę. Powstała swoista więź i wirtualna sieć przyjaźni – bezinteresownej pomocy i wsparcia. To taka transakcja wiązana, ponieważ ogrom ciepła i takiej siły jaką ja sama otrzymałam od Was jest nieoceniona. Jestem pewna, że to konkretna składowa naszego sukcesu.

Musze Wam kogoś przedstawić. Oto owoc naszej 8,5 letniej walki, miłości, determinacji i nadziei. Choć wciąż trudno jest mi w to uwierzyć, udało nam się odczarować ciążooporność. Za kilka tygodni świat pozna prawdziwy CUD, który dziarsko funduje matce crossfit połączony z pilatesem a pęcherz zaadaptował na worek treningowy. Oto nasza córka, która dzięki pomocy medycyny od 26 lutego 2021 roku rośnie pod moim sercem.

Ciąża to dla mnie spore zaskoczenie, mimo że była ona zaplanowana do granic możliwości ze względu na in-vitro. Znaliśmy bowiem dokładną datę transferu zarodka. Jest to wciąż abstrakcyjny stan. Bez dwóch zdań mogę powiedzieć, że to stan błogosławiony. Mimo cukrzycy ciążowej i setek zastrzyków z heparyny jakie muszę przyjmować codziennie nie mam absolutnie powodów do narzekania.

Czy to będzie koniec Ciążoopornej – dinozaura niepłodności? Nie, to dopiero początek. Mimo, że nie będę opowiadać w czasie rzeczywistym o naszej walce o dziecko wciąż będę. Pewnie będę mieć mniej czasu na tworzenie. Prawdopodobnie czas odpowiedzi na Wasze wiadomości będzie o wiele dłuższy jak do tej pory, ale ja wciąż będę tu dla Was. Niech ta nasza historia będzie dla każdej walczącej ciążoopornej takim katalizatorem nadziei. Bo skoro dinozaur niepłodności taki jak ja zachodzi w ciążę to Ty też masz szansę. Czasami warto poszukać innej drogi, skonsultować się z innym specjalistą, zadbać o zdrową dietę, dobrać odpowiednio suplementację, poszerzyć diagnostykę lub zaufać nauce by doświadczyć takiego cudu. Pamiętajcie, że nie ma niepłodności bez przyczyny. Każda rzeka ma źródło dlatego nie dajcie się zbyć.

Dziękuję Wam za to, że jesteście i towarzyszyliście nam przez te lata walki. Wasze wsparcie to składowa naszego sukcesu.

pozdrawiamy Was w 32 tygodniu ciąży

Emilia z mężem oraz Mańkowa (tymczasowe imię naszej córki)

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s