Płyniesz jak Odyseusz czy toczysz głaz jak Syzyf?

Jakbyście mogły się porównać do bohatera z mitologii to do kogo?

Odysa który spędził większość życia na morzu szukając drogi powrotnej do ukochanej ojczyzny, żony i syna. Wielkiego bohatera, który pomimo przeciwności losu nigdy się nie poddał bo miał cel – i w końcu go osiągnął.

Czy może Syzyfa który toczy wciąż swój kamień pod górę i kiedy już mu się wydaje że jest na samym szczycie spada na sam dół przygniatany przez ten ciężar raz po raz aż spada na dno?

woman-3214594_960_720

Ja do obydwu naraz. Przez większość cyklu hormony wynoszą mnie na przestwór oceanu. Jak ten Odyseusz płynę z wiarą, że to już ostatni rejs a tam gdzieś za horyzontem końca drugiej fazy cyklu jest pozytywny test ciążowy. I właśnie mniej więcej 10-12 dni po owulacji staję się Syzyfem. Zamiast wypatrywania z nadzieją lądu po wielu dniach na morzu tych starań, zaczynam czuć obciążenie tego głazu. I niby wiem, że jestem już prawie na szczycie. I jeb, potykam się i leceee choć wcale nie chcę. Kto nie przeżył ten nie wie.

overcoming-2127669_960_720

Dostaję wiele wiadomości, że jestem dzielna, że bohaterka, że podziwiacie za siłę. To odpowiadam, teraz Wam. Macie rację. Gdyby na nowo pisano mitologię pewnie byłabym taką Syzyfową Odyseją. Mam ogromne pokłady cierpliwości i wiary w to że się uda. Uwielbiam pomagać i dzielić się swoim doświadczeniem. Często poświęcam innym więcej uwagi jak sobie samej. Ale i mnie dopadają chwile zwątpienia. W tej mojej chałce emocji zdarzają się chwilę kiedy nadzieja i wiara jest spalona na węgiel a z całego warkocza wyrasta i jest pięknie zarumieniona jedynie rezygnacja. Po tak długim czasie starań, pewne tematy łatwiej przegryźć. Czasami zamykam oczy i zjadam tego zjaranego zakalca. Z miną jak u cioci na imieninach, kiedy wmuszają w Ciebie kolejny kawałek makowca a Ty boisz się przyznać że jest ohydny. Jesz z uśmiechem, ale marzysz o tym żeby to wszystko się już skończyło. Dzisiaj właśnie jest taki moment. Progesteron spada  z prędkością TGV we Francji, ciągnąc mnie w dół razem z tym syzyfowym kamieniem . I to wszystko tylko po to żebym za kilka dni wypłynęła w górę tą łódką jako Odyseja i z nadzieją wpatrywała się w horyzont na fali rosnących estrogenów.

*************

Zapraszam Was do współtworzenia i obserwowania moich mediów społecznościowych. Im Was więcej tym większa motywacja dla mnie do tworzenia. Jeśli podoba Ci się u mnie zostaw po sobie ślad w postaci komentarza, kciuka w górę, lub serducha.

FACEBOOK

INSTAGRAM

ODCZAROWAĆ CIĄŻOOPORNOŚĆ – grupa dyskusyjna

2 comments

  1. Ja też raczej Syzyf, ostatnio już widziałam sam szczyt i niestety znowu zostałam sprowadzona do parteru 😐 kolejny miesiąc i kolejny głaz, powoli pod górę, a finał niezmienny od ponad 3 lat. Poprzednie lata byłam silniejsza, lepiej to wszystko znosiłam. Ten rok, mnóstwo ciąż, małych dzieci wśród znajomych, a ja kolejne radosne wiadomości coraz gorzej znoszę. Jak czytałam u innych o przepłakanych nocach po takich newsach, zawsze twierdziłam, że mnie to nie dotyczy, a jednak… jednak nie jestem taka silna jak zawsze myślałam, a może udawałam. Szczęśliwego Nowego Roku! I oby był lepszy od poprzedniego…

    Polubienie

    • No właśnie, tu przy staraniach nie da się być w 100% silnym i nosić maskę 24 h na dobę 7 dni w tygodniu. Ja jestem Odysem 3/4 miesiąca, a bywają takie że serio spływa po mnie to jak po kaczce. Bywa jednak tak że ten tydzień bycia syzyfem tak przygniata że potem ciężko jest się gdziekolwiek wdrapać …

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s