Święta święta, magia świąt, rad i pytań…

… czyli to co bezdzietni „nie z wyboru” kochają najbardziej

glass-baubles-on-christmas-tree

Kto się nie może doczekać tych cudownych spotkań rodzinnych przy wielkim stole, w pobliżu lśniącej choinki i łypiącego z półmiska karpia? Tych wszechobecnych wymownych spojrzeń, szeptów za plecami, litościwego poklepywania po plecach lub dobrych rad. Każdy kto zmaga się z problemem niepłodności zna to nad wyraz dobrze. To kwintesencja tego magicznego czasu jakim jest Boże Narodzenie. Sama wielokrotnie byłam główną bohaterką przedstawienia pt. „Jak zrobić dziecko; ciocia służy dobrą radą” Zrobiłam dzisiaj mały plebiscyt na najlepsze ciociowe porady. Wychodzą one bokiem szybciej niż obżarstwo świąteczne urośnie nam pupę i napompuje brzuch. Oczywiście tego typu teksty funkcjonują w gronie tych dobrych dusz z powodzeniem przez cały rok, ale święta to swoistego rodzaju zgrupowanie, kiedy słyszymy ich najwięcej.

Emily Rothery and Pat McAteer

  • „Musisz odpuścić, bo kuzynka ciotki stryjecznej Twojej babki po pół roku starań przestała o tym myśleć i zaszła”

  • (szept) „A Twój to się badał?, bo powinien się zbadać”

  • „Trzeba wierzyć, Bóg da”

  • „A Ty czemu nie jesz serniczka, znów jakiś bzdur się naczytałaś o tym że cukier szkodzi? Zobacz Kasia wcina i z trzecim w ciąży”

  • „A może Wy nie wiecie jak się robi? Wytłumaczyć Wam?

I oczywiście ja się zgadzam z niektórymi punktami, a w szczególności z tym że trzeba wierzyć. Tylko ile można słuchać tych samych sloganów rok w rok? Jak odpuścić i przestać myśleć o staraniach kiedy trzeba obserwować swój organizm i w odpowiednim momencie zacząć przyjmować hormony lub zastrzyki? Jak zapomnieć kiedy w co dziennej diecie musimy eliminować większość ulubionych potraw, bo gluten szkodzi lub insulina wywalona w kosmos blokuje owulację? Jak przejść do porządku dziennego patrząc na posiniaczony brzuch od igieł i spuchnięte żyły od oznaczania poziomu hormonów kilka razy w miesiącu?

Ktoś mądry znów powie, rzuć to wszystko i zobaczysz uda się. Pewnie, tylko że ja już takie etapy mam za sobą. Wiele razy obrażałam się na leczenie, lekarzy, los i całą staraniową otoczkę. Żyłam pełnią życia i współżycia. I jak widać efektów brak. Próbowałam też magicznej mocy ziół, wina, wakacji. Ojciec moich przyszłych dzieci jest super przebadany, prowadzi zdrowy tryb życia, łyka suplementy jak lekarz przykazał a żona podała. Pewnie są jeszcze metody, które moglibyśmy wypróbować. Akupunktura, tantra, joga czy seks na magicznych polach płodności jakiegoś starożytnego plemienia. To wszystko przed nami, ale niech to pozostanie w zaciszu naszej alkowy. My ciążooporni chcemy normalnie żyć i nie chcemy być stygmatyzowani i utożsamiani jedynie z tym że nie mamy dzieci. Założę się, że większość niepłodnych par spotkało się z tym, że ci dzietni znajomi czy krewni unikają spojrzeń lub wręcz spotkań? Tak jakby samo posiadanie przez nich dzieci miało nas zranić. Owszem informacja o trzeciej ciąży kuzynki, opowieść o tym, że ktoś wpadł, lub przechwałka przy tym świątecznym stole o słynnym „złotym strzale” powoduje lekkie uczucie w sercu, ale bez przesady. My nie jesteśmy inni i nie chcemy być wykluczeni ze społeczeństwa.

Apeluję w imieniu nas ciążoopornych!

Droga Ciociu, Wujku, Kuzynie

My dziękujemy za wszelkie komentarze i żarciki. Z całego serca dziękujmy za rady. My  naprawdę bardziej umiemy w to wszystko co jest związane z niepłodnością jak wszyscy przy tym świątecznym stole razem wzięci. Nikt kto nie przeżył, choć w 1% tych dylematów, rozczarowań i zrezygnowania nie ma prawa się wypowiadać i radzić. Niech w te święta milczenie będzie złotem, bo jedna rada czy komentarz mniej dla nas ciążoopornych znaczy więcej. I jeśli radzicie nam abyśmy byli cierpliwi i wierzyli to my radzimy Wam to samo. Wierzcie w nasze powodzenie i cierpliwie czekajcie na wspaniałe wieści.

Zapraszam Was do współtworzenia i obserwowania moich mediów społecznościowych. Im Was więcej tym większa motywacja dla mnie do tworzenia. Jeśli podoba Ci się u mnie zostaw po sobie ślad w postaci komentarza, kciuka w górę, lub serducha.

FACEBOOK

INSTAGRAM

ODCZAROWAĆ CIĄŻOOPORNOŚĆ – grupa dyskusyjna

WESOŁYCH ŚWIĄT

light-lightbox-festive

9 comments

  1. Oh jak ja sie odnajduje w tym poscie!
    My jestesmy po trzech poronieniach. Na początku jak padaly pytania o dziecko odpowiadalam, ze „robimy swoje a Pan Bog wie kiedy jest najlepszu czas” albo „wszystko w swoim czasie”. W pewnym momencie zaczelam mowic prosto z mostu jaka jest sytuacja. Znajomi przestali pytac a rodzina modlila sie zarliwiej. Zaluje, ze wczesniej nie podzielilam sie doswiadczeniami. Byc moze byloby latwiej.

    Polubienie

    • O tak przywalenie z grubej rury z reguły pomaga. Dostałam kilka wiadomości że po przeczytaniu tego tekstu znalazły się osoby z otoczenia ciążoopornych które zrozumiały co nieco 🙂 jest zatem nadzieja

      Polubienie

  2. Czytam i czytam. Tak to cała moja historia ,to moje, co przeszłam. I pomyślałam nie byłam sama. Trzymam kcuki za was wszystkie. Bo każdy kto pragnie tego promyczka słońca w rzyciu ,powinien go otrzymać. Mnie sie udało po kilju latach leczenia walki wielkiej straty dwóch aniołków. Zostałam mama dwóch chłopców. I to tylko dlatego że trafiłam w końcu do super lekarza który zna się na rzeczy. Przy dużej wytrwałości i wsparciu wzajemnym w związku .

    Polubienie

    • ooo tak zapomniałam napisać o tekście: „Nie denerwuj się masz jeszcze czas młoda jesteś” Słyszałm to przez pierwsze lata starań. Dzisiaj już nie słyszę takich komentarzy. Za chwilę zacznie się „Oj kochana zegar biologiczny tyka”

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s